Niby mi jeszcze w gacie nie weszły, nie pogryzły, ale jak zapiernicza mi taka po klawiaturze, w trakcie pisania, to wkurza. Nie dość wytarte A,Y, S,K i L, to jeszcze od czasu do czasu jakaś inna się rusza. A nie piję. Czasem degustuję.
No oczywiście w tej sytuacji nachodzą refleksje. Takie tyciutkie jak mróweczka.
A może mogę poczuć się od czasu do czasu Telimeną?... Oczyma wyobraźni chałupę zamienię w Świątynię Dumania... I Tadeusz przybędzie poratować...
No może lepiej nie wywoływać wilka... yyyy... mrówki z lasu, bo Tadzia nie uwidzim, a tylko ślady po ugryzieniach pozostaną, a sado-maso z mrówkami nie wchodzi w grę.
Poniżej kadr z pierwszego filmu "Pan Tadeusz": W Świątyni Dumania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz